PEWNOŚĆ SIEBIE – relacja ze spotkania

IMG_6646

W zeszły piątek odbyło się kolejne spotkanie Klubu Coacha. Pomimo letniego, wakacyjnego już okresu, frekwencja znowu pozytywnie zaskoczyła. A przy dzieleniu się opiniami podczas spotkania wyszło, że większość z Was naprawdę lubi tu przychodzić i robi to z wielką regularnością. Bardzo mnie to cieszy, że zaczynamy tworzyć taką mała coachingową społeczność. Jesienią będzie ku temu jeszcze więcej okazji ;-)

Ale wracając do piątkowego spotkania. Tym razem ponownie gościła u nas Sylwia Dąbrowska-Paulewicz z Częstochowy. Na ten letni czas zaproponowała temat, który idealnie przystaje do realizowania śmiałych wakacyjnych planów czy nawiązywaniu nowych znajomości z ludźmi, których będziecie mieli okazję spotkać po drodze. Mowa było bowiem o Pewność Siebie, która to kwestia potrafi się czasem skurczyć do rozmiarów mrówki lub urosnąć do rozmiarów słonia. W każdym razie nieźle potrafi wybić nas z działania na rzecz myślenie o tym co może pójść nie tak.

Spotkanie rozpoczęliśmy w kółeczku. Przy 30 osobach jednak udało się stworzyć ciasny ale własny krąg krzesełkowy ;-) Ponieważ przy rozpoczynaniu tych spotkań sam nie grzeszę pewnością siebie słowo wstępne skróciłem do minimum i oddałem głos Sylwii. Ona przekazała go dalej i w ten sposób szybciutko rozpoczęliśmy rundkę początkową. Jednak zamiast wyjawiać swoje sekrety z życia zawodowo-osobistego skupiliśmy się tylko na przedstawieniu imienia i słowa, które dla każdego z osobna najbliżej kojarzy się z pewnością siebie. I tu nie dało się nie zauważyć jak wielka rozbieżność jest w podejściu do tego zagadnienia. Rozrzut był od myślenia o pewności siebie jako paśmie sukcesów i przebojowości po zaakcentowanie bycia w zgodzie z autentycznym ja. Jednym słowem od początku było widać, że nie będzie łatwo zdefiniować to pojęcie jednym zdaniem ;-)

Podsumowaniem było kolejne pytanie na które mieliśmy odpowiedzieć sobie po cichu we własnej głowie. Grupa jednak była tak chętna do dalszej rozmowy, że od jednej osoby do drugiej przeszła rundka w drugą stronę ;-) W ten sposób dowiedzieliśmy się jeszcze o tym jakie motywy przyświecały nam w przyjściu właśnie na to spotkanie.

W dalszej części Sylwia odniosła się do podstaw treningu mentalnego i własnych doświadczeń pracy ze sportowcami. Od sportowców oczekuje się sukcesów i za to są cenieni. Tymczasem w codziennym trybie treningowym i podczas zawodów są oni narażeni na większe pasmo porażek i nieudanych prób niż te szumnie nagłaśniane sukcesy. Każdy sukces okupiony jest ciężką praca i niezliczoną ilością powtórzeń w walce ze swoimi słabościami i oporami. Jeżeli sportowiec się poddaje i nie myśli o sukcesach to nie przybliża się do kolejnych osiągnięć. I tu gładko przeszliśmy do trzech czynników, które są gwarantem wytrzymania w postanowieniach i celach, co jednocześnie wpływa na podnoszenie naszej pewności siebie.

Te czynniki to:

PRAGNIENIE definiowane jako siła pchająca do przodu do stawiania sobie celów i ich osiągania

WIARA we własne siły i moc do pokonywania trudności

OCZEKIWANIA składające się na wizję celu do którego dążymy

Krótko zostało to ujęte w zdaniu:

„PRAGNIENEI otwiera drogę, WIARA na niej utrzymuje, a OCZEKIWANIE pociąga”

Żeby sprawdzić jak to się ma do rzeczywistości zrobiliśmy ćwiczenie. Każdy indywidualnie wyznaczył sobie hierarchicznie trzy cele (od najmniejszego kalibru to prawdziwego marzenia życia) i przeskalował ich przez każdy z czynników.

Ponieważ pewność siebie nie jest wartością stałą i można ją kształtować na plus (na minus oczywiście też) spróbowaliśmy w parach ćwiczenia z chwaleniem. Każdy mógł przez 10 minut poczuć się „królem świata” i opowiedzieć drugiej osobie o swoich większych i mniejszych sukcesach do jakich się przyczynił w swoim życiu. Druga osoba słuchała, chwaliła i wzmacniała pozytywne cechy rozmówcy jakie dostrzegła w jego staraniach. Bardzo budujące ćwiczenie i w tak przyjemnym stanie udaliśmy się na przerwę ;-)

W drugiej części było dłuższe ćwiczenie w podgrupach. Sprawdziła się tu niezawodna metoda odliczania i tak jak los nas połączył tak przystąpiliśmy do grupowej burzy mózgów na temat tego co wzmacnia a co osłabia naszą pewność siebie. Wszystkie pomysły były spisywanie i odczytywane na środku, a różnorodność spojrzeń potrafiły aktywować ciekawe dyskusje między osobami. Jako, że na koniec flipcharty zostały sfotografowane myślę, że nie popełnię wielkiego faux pas jeżeli zamieszczę zdjęcia pod postem. Sylwia stwierdziła, że na podstawie tych zapisków wiemy już o pewności siebie wszystko i w tym momencie moglibyśmy już zakończyć ten warsztat. W sumie to czas nas tez gonił więc na koniec dostaliśmy zadanie domowe z rozkładania pewności siebie na czynnik pierwsze.

IMG_6654 IMG_6655 IMG_6658 IMG_6657IMG_6659 IMG_6656

Finałem była ostatnia rundka z feedbackami. Dawno nie pamiętam takiej otwartości z jaką uczestnicy dzielili się swoimi odkryciami i wrażeniami. Ja też otrzymałem odpowiedzi na pytania z którymi przyszedłem. Najbardziej zastanawiało mnie jak to jest, że w jednych rzeczach czuję się bardzo pewny siebie chociaż ani się nimi nie chwalę ani nie promuję więc nawet nie zbieram tych przysłowiowych głasków. Z kolei w innych obszarach często słyszę wiele ciepłych słów zachęcających mnie do zajęcia się tym czy tamtym. I chociaż tez mam na tym polu sukcesy to jednak brak mi tej pewności, że byłbym w stanie zajmować się tym na serio. Nielogiczność takiego myślenia bardzo mnie uwierała i nie dawała spokoju. Dopiero kiedy Sylwia uświadomiła nas, że pewność siebie jest uczuciem, które sobie później racjonalizujemy i tłumaczymy na język myśli, olśniło mnie ;-) To dlatego nie potrafię odpowiedzieć sobie na pytanie dlaczego raz czuję się pewnie chociaż wcale nie robię czegoś lepiej niż inni a innym razem pomimo pracy i osiągnięć ciągle mam za mało dowodów, żeby być pewnym tego co robię. Hmm..  czyli wynika z tego, że pewność siebie jest bardzo subiektywnym uczuciem, którego często nawet sam autor nie potrafi zinterpretować, a próby tłumaczenia są tylko wybiórczym patrzeniem na wybrane aspekty z pomijaniem wszystkich innych wpływów. Dlatego tak mam jak mam i jedyne co mogę z tym zrobić to próbować to zmienić. W końcu w tych rzeczach z którymi dziś jestem pewny siebie kiedy zaczynałem też pewno nie byłem ;-)

I takimi refleksjami przynajmniej ja zakończyłem to naprawdę gorące letnie spotkanie KC. Bardzo dziękuję Sylwii za przybycie do Krakowa, Rafałowi za dotrzymywania jej towarzystwa po drodze, a Wam wszystkim za uczestnictwo w spotkaniu. Bez Was tak ciekawie by nie było :-)

A teraz już wszystkich wysyłam na długie wakacje – spędźcie je w taki sposób jak najbardziej lubicie. Być może spotkamy się pod koniec sierpnia jak Gabriela Borowczyk potwierdzi swój comeback do Krakowa. Ale wtedy pierwszeństwo będą miały osoby z listy wcześniejszych zapisów. Musimy tutaj działać fair :-) Jakby ktoś chciał się ze mną skontaktować to całe wakacje jestem w Krakowie więc można pisać czy telefonować.

Zatem kanikuły uważam za rozpoczęte ;-) Pozdrawiam!

Marek Wojtas

Leave a Comment

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>